12 maja 2012 - FESTIWAL BESKIDZKICH KOCIOŁKÓW

 

VI Festiwal Beskidzkich Kociołków w Koszarzyskach opis i komentarze

Henryk Cieślar – właściciel Karczmy u Jarząbka – w Koszarzyskach w Beskidzie Śląsko – morawskim  (Czechy) , jeden ze współorganizatorów poprzednich edycji Festiwalu Beskidzkich Kociołków dotrzyma słowa i zorganizował niszową imprezę  - VI Festiwal Beskidzkie kociołki.

Ten pasjonat, znany w środowisku nie tylko tzw Polonii na Zaolziu, jako patriota, niestrudzony organizator a co za tym idzie człowiek kontrowersyjny  po raz kolejny przekonał do tego co robi innych pasjonatów.

Festiwal Beskidzkich Kociołków – jedna ze sztandarowych imprez Beskidzkiego Klubu Kulinarnego Wiesława Wróblewskiego  jest doskonałym pomysłem szkolenia młodych ludzi, którzy wiążą swoje nadzieje związane ze swoim przyszłym zawodem – zawodem kucharza z regionem na terenie Beskidu.

W ogóle  nie  reklamowana  impreza  ma  swoich  fanów.  Z  niedowierzaniem,  jadąc  na  tą  imprezę  słuchałem  Zbójnika  Wiesława  Wróblewskiego, że zapowiedział swój udział Piotr Paweł Malewski – szef firmy STALGAST.

Mimo nieciekawej pogody, która skłaniała wielu ludzi do nie ruszania się z domowych pieleszy, w Karczmie u Jarząbka, położonej wysoko w górach, zjawiły się nie tylko 3 ekipy ale i jury, którego nie powstydziłby się poważny konkurs kulinarny.

Kto był w jury jak i wyniki tej rywalizacji podaję jako sekretarz tej imprezy w innym miejscu.

Moim zadaniem jest skomentowanie tego zdarzenia, czyli eventu.

Sama idea gotowania w kociołkach  jest  nie  lada  wyzwaniem  dla  dorosłych  kucharzy.  Tego  w  tej  profesji  nie  robi  się  na  co  dzień.  Gotowania w kociołkach żeliwnych nie uczy się w szkołach.

To bardzo trudny temat.

To idea sporządzenia dania z prostych produktów, w kociołku żeliwnym na wolnym ogniu. Taki trochę powrót do przeszłości,  gdy  szczególnie  bacowie z juhasami, na naszym terenie nazywaniu łowczorzami, musieli sobie radzić, by przeżyć w górach. Możemy tylko się domyślać, jak sobie radzili. Co gotowali sobie? Jakie produkty wrzucali do kotła?. Z pewnością nie tak wymyślne jakie przywiozły ze sobą ekipy.

Z wielką satysfakcją obserwowałem 3 ekipy, które z uwagą słuchały Wiesława Wróblewskiego, który przy pomocy tłumaczy, tłumaczył o co będzie chodziło w tym współzawodnictwie i na co będzie zwracać uwagę jury.

Widać było po minach zawodników, że wiedzą o co chodzi, że wiedzą  co będzie oceniane i mają informacje od swoich opiekunów, którzy nie po raz pierwszy brali udział w Festiwalach Beskidzkich kociołków -którzy wystawiali swoje drużyny w poprzednich edycjach.

Nie tylko przyjechał w nocy z Warszawy Piotr a raczej Paweł Malewski, ale przyjechali fani Henryka Cieślara, przyjechali fani tego Festiwalu.

Największą niespodzianką był przyjazd  pani  Konsul  Anny  Olszewskiej  z  Konsulatu  Generalnego  Rzeczypospolitej  Polskiej  w  Ostrawie.  Przybyła z rodziną.

Wiemy, że wielu zapowiadanych gości nie przyjechało, gdyż prognozy nie była najlepsza. Temperatura obniżała się, pojawił się chłodny wiatr a potem najpierw mżawka i w końcu deszcz.

Ekipy nie zważali na aurę. Dzielnie przygotowywali potrawy i gotowali w kociołku.

Widać było na ich twarzach duże zaangażowanie. Jury i widzowie przebywali w tym czasie w Karczmie u Jarząbka. Jedynie Józef Sikora jako juror techniczny wychodził na zewnątrz by w deszczu kontrolować  czynności gotowania.

Gdy potrawy były gotowe, jury przystąpiło do oceny  przede wszystkim smaku, ale zwracano uwagę na inne szczegóły. Dyskusje przy stoliku jury były fachowe i każdy juror wpisywał swoje oceny do przygotowanych formularzy. Wydawało się, że każdy będzie miał inną kolejność ekip. Stąd niespodzianką było to, że wszyscy jurorzy zgodnie ustalili kolejność startujących ekip. Różnice w punktacji były niewielkie, co świadczyło o równym poziomie ekip. Szefem jury był Piotr Paweł Malewski, koordynował prace Wiesław Wróblewski a biurokracją zajmował się Jan Sztefek. Oceniali potrawy  ponadto:  Karel  Drapal  i  Henryk Cieślar.

Po wypisaniu dyplomów wszyscy obecni podeszli pod scenę. Na scenie dyplomy wręczała p. Konsul Anna Olszewska  a nagrody Piotr Paweł Malewski – fundator nagród. Każdy z członków jury przedstawił swoją opinię o startujących ekipach i o samym festiwalu. Padały ze sceny mądre a i wzruszające słowa uznania dla młodych kucharzy. Po sesji fotograficznej z udziałem ekip, organizatorów i jurorów oficjalna część została zamknięta.

 

ZOBACZ ZDJĘCIA