|
|
|
13 kwietnia 2011 roku - RYCIE ZOGRÓDKA
Tak wyglądało ZAPROSZENIE Opiekunowie Zogródki gorolskiej zapraszają na pierwszy w tym roku zryw fizyczno - intelektualny, czyli: CZYN SPOŁECZNY p.t.: RYCIE z podtekstem: kopanie dołków, podrywanie, podsrywanie, obracanie, bronowanie, grabienie, a to wszystko po to, by w najbliższym czasie posiać w tym miejscu soczewicę i facelię, czyli w naszym zamierzeniu: starodawna i nowoczesna uprawa. Termin czynu: środa, 13 kwietnia 2011, Teleexpress. A tak spotkanie: Zawiodła nas pogoda, bo niespodziewanie zaskoczył nas duży opad śniegu, stąd tylko najbardziej odporni na niepogodę dotarli do Karczmy góralskiej zziębnięci i nieco przemoczeni, by wziąć udział w happeningu pt. „RYCIE” , organizowanym przez Wielkiego Zbójnika Jana Sztefka, ale nie zawiedli nas dr Marek Rembierz, Zbójnik, Gazda filozof, Doktor nieobadany, niestrudzony Adi - Adolf Garncarz - Gazda z Ossolińskich Góral z Gór Pieprzowych, Starsi zbójnicy: Henryk Brachaczek Gazda gospodzki Gorol pruchnicki z żoną Krystyną i jamniczką Megi,, Emil Rymorz - Gazda navigator Gorol nierodzimski z niezwykle kulturalnym pieskiem, słynącym z wysokiej osobistej kultury i bardzo cierpliwym Rabanem, Krystian Szymanek - Gazda siedlok Góral z Hercegowiny. Przyszli też pilni obserwatorzy naszych poczynań: Józef Rudolf Cieślawski i Artur Kojma. Spotkanie, które wydawało się, ze będzie w tych warunkach pogodowych spotkaniem zwyczajnym, koleżeńskim, bez wystawiania nosa za drzwi, ożywiło przyjście Marka Rembierza, który poderwał zmarkotniałe towarzystwo, wygłaszając, jak to u niego stało się normalnością, krótkie i błyskotliwe dywagacje, pochylając się nad sformułowanym w zaproszeniu słowem „RYCIE”. Podtekst tematu „Rycie” był też sformułowany w zaproszeniu. Przyjście Zbójnika Doktora było dla większości zaskoczeniem, gdyż chodziły słuchy, że nasz Zbójnik, został przez swoją przemiłą małżonkę skutecznie odgrodzony od spotkań ze zbójnictwem maści wszelkiej. W energicznej przemowie zwrócił uwagę – co podkreślał - na wieloznaczności słowa „rycie” i na etyczny wymiar użycia tego słowa w opisie ludzkich poczynań. Rycie, jako wymagająca pomyślunku, umiejętności i wysiłku czynność fizyczna, przełamuje opór materii, przede wszystkim opór ziemi. Rycie służy bowiem do przygotowania odpowiedniej gleby – jej użyźnienia – pod zasiew, a w efekcie do wydania plonu i jego zbioru; nadmieńmy, że w takim właśnie celu spotkano się dziś w Karczmie. Drugim narzucającym się znaczeniem słowa „rycie”, to wyrycie chodnika w szybach górniczych, który to wątek był specjalnie dedykowany Adiemu, który z profesji jest górnikiem znającym się na pracy dołowej. Trzecie znaczenie, bardzo popularne, to rycie dołków, kopanie „wilczych dołów”, aby ktoś w nie wpadł czyli czynność najczęściej werbalna, ale też i pisemna, polegająca na utrudnianiu czy też torpedowania działań innych, działań najczęściej nie pasujących czy też niewygodnych (zwłaszcza w polityce, także polityce lokalnej i międzysąsiedzkiej). Choć ostrzega nas tu mądre porzekadło, że „kto pod kim dołki kopie, to sam w nie wpada”. Niestety mimo tej przestrogi parszywy zwyczaj „kopania dołków” jest zastraszająco rozpowszechniony i praktykowanym z nijakim upodobaniem!!! Czwartym zaskakującym obecnych, bo nie ujętym w zaproszeniu, było „rycie się do koryta”. Czyli bezpardonowe rycie się do kasy, przywilejów, często przez osoby małego kalibru acz wielkiego mniemania o swej wielkości. Ta postawa „rycie się do koryta” z podeptaniem innych, to kolejne przekleństwo w relacjach międzyludzkich. Niestety i ta niegodziwość „rycie się” ma swych zażartych wyznawców, którzy wytrwale ją praktykują. Podsumowując te wywody Zbójnik Doktor podkreślił, że słowo „RYCIE” może być używane w kontekście, w którym mowa o etycznie pożądanych i godnych uznania celach ludzkich działań, ale słowo te funkcjonuje także – i to dość często we współczesnym języku potocznym – w związku z dążeniami do osiągnięcia celów nie mających ze szlachetnością nic wspólnego, funkcjonuje w opisie działań będących przejawem ludzkiej podłości. A z niegodziwością wszakże Zbójnicy z Gromady Górali walczą od samego początku powstania stowarzyszenia i walczyć będą. Spotkanie skupione na ryciu ziemi, aby ją użyźnić, przywraca sponiewieranemu dziś słowu „rycie” jego pierwotny blask! Tak błyskotliwe i nieoczekiwane stwierdzenie zostało przyjęte burzą oklasków. Zbójnik Doktor pożegnał się, wracając do czekającej na niego małżonki. Natomiast zebrani, stwierdzili, a przeważyło tu zdanie Gazdy Siedloka Krystiana Szymanka, znawcy technologii agrotechnicznych, że w tych warunkach, czyli padającego mokrego śniegu, nie należy marasić ziemi, trzeba narzędzia przyniesione przez Wielkiego Zbójnika przechować na następne spotkanie, i w bardziej sprzyjających warunkach pogodowych Zagródkę gorolską przeryć. Wstępnie ustalono termin na następny poniedziałek. Wielki Zbójnik z Gazdą z Ossolińskich wyszli na zewnątrz karczmy, by zakurzyć. Na zewnątrz Adi stwierdził, że trzeba się jednak wziąć za rycie, Przerył błyskawicznie ziemię w Zogródce, a Wielki Zbójnik teren wyrównał grabiami. Siedzący w karczmie byli zdumieni, że RYCIE się dokonało, zadając drobiazgowe pytania, czy aby praca została wykonana należycie. Uspokoiwszy ciekawość a pewnie i sumienia, i ustalając na poniedziałek zasianie soczewicy i facelii, mimo nieobecności Wielkiego Zbójnika, który będzie reprezentował problemy owczarskie i rozwoju terenów górskich w parlamencie europejskim w Brukseli, całe towarzystwo wzięło się za przechwalanie się informacjami na tematy historyczne dot. Śląska cieszyńskiego. Przeważały tematy związane z hutnictwem, kuźnictwem, młynówką, jako że w gronie było sporo inżynierów związanych z Kużnią Ustroń, ale też i tematami samochodowymi, jako że Gazda navigator Gorol nierodzimski jest od dłuższego czasu tylko z myślami czekających go rajdów starych samochodów. Oprócz Wielkiego Zbójnika nie namówił nikogo na Rajd majowy. Wyjątkowo nie zabierał głosu znany z poruszania wielu tematów w jednym zdaniu Adi, ale swoją wyjątkową małomówność wytłumaczył przemęczeniem fizycznym, gdyż wykonuje prace w ogrodach wielu znanych osób, zdobywając tego wieczoru dodatkowe uznanie, że mimo dolegliwości przerył Zagródkę gorolską. Tematów, zdań, docinków, które by można było wiązać z nieszlachetnym ryciem na tym spotkaniu nie było. Widać, że przemowa dr. Marka Rembierza wywarła trwałe w tym dniu wrażenie na uczestnikach happeningu czyli jak się to teraz prawi - eventu. Najważniejsze momenty utrwalił aparatem fotograficznym Henryk Brachaczek Gazda gospodzki Gorol pruchnicki a zdarzenie opisał Jan Sztefek, a lekko poprawił Marek Rembierz. Należy przypomnieć tutaj że: Zogródka powstała w tym miejscu dzięki uprzejmości właściciela Karczmy Góralskiej Tomasza Brachaczka. Opiekę nad Gorolską Zogródką sprawują pod okiem Wielkiego Zbójnika Jan Sztefka i Strażnika Skarbu Czesława Baranowskiego - Starsi zbójnicy: Henryk Brachaczek Gazda gospodzki Gorol pruchnicki Emil Rymorz - Gazda navigator Gorol nierodzimski Krystian Szymanek - Gazda siedlok Góral z Hercegowiny ADI Adolf Garncarz - Gazda z Ossolińskich Góral z Gór Pieprzowych.
|